Asia i Michał

Podobno miniony kwiecień w Polsce był najcieplejszym kwietniem od lat surprise o ile nie najcieplejszym w ogóle! Dlatego też Canon i ja po wybudzeniu z zimowego, plenerowego snu, przygotowaliśmy się do tej sesji trochę wcześniej. Lubię wsiąść w auto, odbić z głównej drogi albo po prostu poszperać z poziomu 'google maps' na potencjalnie ciekawe miejsca. I właśnie tym ostatnim sposobem wyhaczyłam małe jeziorko Dębiniec w okolicy Pobiedzisk. No i się nie zawiodłam, wujek google podołał, bo miejsce było więcej niż odpowiednie, co więcej nada się też na ślubne plenery heart

Wracając do bohaterów wpisu...

 

...po jakichś dwóch latach od pierwszej informacji "Martyna, chcemy sesję", 
Asi i Michałowi w końcu udało się spakować w torbę pełną ciuchów i wyruszyć do mojego świata fotografii ;)

 

Od razu zatrzymam się na wątku ciuchów. Na takich sesjach (zakochanych, nieślubnych) zwykle jest czas na to, by wyskoczyć przed aparatem w 3 stylówkach, zmęczenie wzrasta z każdą kolejną zmianą, a ja chcę Was mieć dłuuugo naładowanych. Walizka pełna rzeczy to bardzo dobry pomysł i mimo, że jej widok zawsze mnie rozbawia, to i tak pochwalam i namawiam do takiego podejścia. Lepiej wziąć więcej i nie wykorzystać, niż nie mieć, a potem ubolewać :)


A zawartość walizki Asi i Michała była przemyślana, nawet piwko było yes chociaż Michał nie założył do zdjęć swoich nowych butów :( (mój nieprofesjonalizm - zapomniałam o nich :P ) za to Asi żółta sukienka komponowała się IDEALNIE w każdym miejscu, bo byliśmy w...  w sumie nie wiem jak to nazwać, bo nie był to las, ale można było się tak poczuć. Uznajmy, że byliśmy po prostu pośród drzew liściastych i iglastych cheeky 
A, no i nad wspomnianym wcześniej jeziorem. Tak z doświadczenia powiem, że nie ma złotego środka na ciuch, jeśli Wy się w czymś dobrze czujecie, to wszystko wyjdzie. Jedyne o co zawsze proszę dziewczyny, to spakowanie sukienki/spódniczki. W przypadku tej sesji - kolor żółty w połączeniu z wiosną, ahhh... wyszło jak wyszło!

Tekstu też wyszło dużo, kurcze. W takim razie następnym razem napiszę o kolejnym, właściwie to najważniejszym złotym środku, by sesja zdjęciowa wyszła P E R F E C T !

Tymczasem poniżej Asia, Michał, Pan asystent Adam, Canon i ja pokazujemy Wam jak fajnie bawić się fotografią, jak cieszyć się sobą, swoją miłością, życiem i wszystkim dookoła heart heartheart

 

Było naturalnie i radośnie. Pobiegaliśmy, powspinaliśmy się, niektórzy pomoczyli nawet stopy! Był śmiech, uśmiech i jeszcze raz WIELKA frajda :)

 

No to oglądajcie, a my Was ściskamy!
Canon i ja :)