Sesja ślubna na Islandii

W marcu wpadłam na pomysł żeby polecieć na Islandię i zrobić tam plener. Szukałam pary i znalazłam. Na dodatek swoją heart Paulina zanim dostała odpowiedź "TAK, LECIMY" nie spała przez dwie noce, a jak się potem okazało zawsze marzyła o sesji ślubnej na Islandii, ale twierdziła, że nikomu tego nie powie, no bo przecież to jest niemożliwe! Pierwsza lekcja z tego wpisu? banał jakich wielu, ale o marzeniach winno mówić się na głos! Cud, że posiadałam przesz chwilę zdolność czytania w myślach. :D

Co było dalej? Dalej nasłuchałam się opinii i "rad" by nie lecieć tam w październiku, bo zimno, bo wieje, bo śnieg, bo przecież młodzi tam zamarzną, no i dzień krótki i mogłabym tak bez końca... Zatem druga lekcja - nie słuchać wszystkiego, a doszukiwać samemu. Dla zdjęć tak naprawdę nie ma złej pogody, gorzej z człowiekiem cheeky Wieje tam zawsze, zimno potrafi być też "latem", a dzień nie trwał 2h tylko całe 10. Na dodatek wyobraźcie sobie, że deszcz padał nam tylko wtedy, gdy przemieszczaliśmy się autem z pkt A do pkt. B. Szczęściarze. smileyPoza tym słońce nie było ostre i mogłam pstrykać cały dzień, a nie tylko w okolicach wschodu i zachodu słońca. Czyli warunki foto - marzenie heart


I kończąc, bo jest co oglądać -

Jeśli któraś z czytających osób marzy o wyjazdowej ślubnej sesji, a do zimnych krajów zwłaszcza, musi być świadoma i pewna na 200%, że chce mieć właśnie taką sesję ;)


Bo wtedy gdy ja, Ola i Adam byliśmy ubrani jakbyśmy mieli zaraz zjeżdżać na nartach, Paulina biegała w sukni
z gołymi ramionami. No Łukasz (albo Paweł) miał trochę lepiej, ale to facet, nie może mieć za zimno hihi cheeky Tak czy inaczej, taki plener to wyzwanie i wielka odwaga, dlatego też owacje na stojąco dla P&Ł za to, że dali radę
i ani razu nie narzekali i jakby tego było mało słuchali się :D i mają swoją wymarzoną pamiątkę :)

Teraz już naprawdę kończąc - przejechaliśmy 1500 km. podziwiając jednocześnie niepowtarzalny krajobraz, widzieliśmy mega lodowce, czarne plaże i mech, który sprawiał wrażenie trampoliny. Oprócz tego wulkany, gejzery i inne takie takie. Było słońce, śnieg, deszcz i wiatr. Spaliśmy codziennie w innym miejscu - raz na obrzeżach stolicy, raz na totalnym odludziu, a ostatnim razem w samym centrum miasta. Temperatura odczuwalna ok. -1 stopni, a w słońcu jakieś 4. Pogodę mieliśmy najlpszą z możliwych. Mogłabym jeszcze dużo popisać, ale zdjęcia czekają. Bez wątpienia polecam Islandię!

BARDZO DZIĘKUJĘ:

  • Oli za ciągłe bycie w pogotowiu, bieganie za mną i Canonem z kurtkami żeby szybko ratować marznących P&Ł. 
  • Adamowi heart za to, że nas przewiózł dookoła Islandii i zadbał żebyśmy wszędzie szczęśliwie dojechali.
  • Paulinie i Łukaszowi za to, że spełnili też moje marzenie i za to jak fajnie się współpracowało nie tylko na tej sesji, ale również w dniu ślubu - 17.08.2018. Fajni z nich ludzie. Bardzo! 
     

Spełnianie marzeń jest super, ale spełniane czyichś marzeń jeszcze lepsze!

Puśćcie sobie jakąś fajną muzyczkę i oglądajcie. Ps. kto dotrwał do końca czytanki jest moim mistrzem;)

Ściskamy,
Canon i ja heart